Ślubne zakupy


Wczoraj wróciliśmy z USA z naszej podróży "przedślubnej". Zawsze kiedy wracam do Polski z wakacji (szczególnie tych spędzonych w Stanach Zjednoczonych, które kocham) dopada mnie lekka depresja. Jednak nie tym razem! Wróciłam na własny ślub, którego nie mogę się już doczekać. Jestem urodzoną optymistką, więc nawet ostatnie przedślubne stresy nie są mi straszne. Co więcej, z niecierpliwością czekam na te ostatnie przedślubne przygotowania, które w dużej mierze związane są z moją ślubną stylizacją oraz wystrojem sali, czyli tymi aspektami ślubu, które lubię najbardziej.

Zorganizowanie  ślubu w Polsce jest, moim zdaniem, dużo większym wyzwaniem niż w USA. Trzeba włożyć wiele pracy, czasu i często pieniędzy, aby ten dzień wyglądał dokładnie tak, jak to sobie wyobrażamy. W USA są wielkie sklepy dla osób uzdolnionych manualnie, a w nich działy ślubne. W ten sposób można zaopatrzyć się w materiały do "samodzielnego" wykonania pięknych zaproszeń (tak naprawdę drukuje się tylko treść zaproszenia, reszta jest gotowa), śliczne pudełeczka na upominki dla gości, plakietki z numerami stołów i wiele innych przydatnych i tanich (!) akcesoriów ślubnych. Ja sama nie mogłam przepuścić takiej okazji i byłam stałym gościem w tego typu sklepach. Zakupiłam kilka bardzo przydatnych rzeczy, które inaczej musiałabym robić od początku do końca sama. W ten sposób zaoszczędziłam wiele czasu i energii.

Pierwszy nowy nabytek to 36 pojemniczków z płynem do robienia baniek mydlanych dla druhen i dzieci. Uważam, że jest to lepszy ( i bardziej oryginalny) pomysł niż ryż (pełno go potem we włosach) czy monety (trzeba je zbierać wink). Bańki mydlane to super zabawa dla najmłodszych i do tego bardzo fajnie wygladają na zdjęciach. Płyn jest w specjalnych małych "probówkach",  a na czubku każdego pojemniczka jest dziurka, przez którą można przepleść wstążkę, aby zawiązać kokardkę.

Drugim zakupem są gotowe karteczki z dziurką do przywiązania wstążką do upominków dla gości. Takie karteczki są świetnym rozwiązaniem także dlatego, że wystarczy wejść na podaną na opakowaniu stronę, aby w łatwy sposób zaprojektować treść karteczki. Następnie zakupione karteczki (na jednym bloku jest 10 sztuk) wkłada się do drukarki, która idealnie, w odpowiednim miejscu drukuje tekst. Karteczki ozdobiłam następnie stemplami takimi jak te użyte na zaproszeniach.

Generalnie nie planowałam upominków dla gości, gdyż uważam to za zbędny wydatek. Poza tym migdały są już nudne… Jeśli już ktoś planuje upominki dla gości to, moim zdaniem, powinien wykazać się odrobiną kreatywności. Mimo że u nas nie miało być upominków, teściowa "przekonała" mnie, że to miły akcent. Ostatecznie się zgodziłam, jednak zdecydowałam, że nie chcę, aby były to migdały czy coś w tym stylu. Postawiłam na akcent regionalny (z Podlasia), a konkretnie na mini sękacze. Każda para dostanie po jednej sztuce. Sękacze będą zapakowane w celofan i przewiązane z wstążką z karteczką z podziękowaniem.

Kupiłam także drewniane tabliczki, na których będą napisane kredą numery stołów (bardzo rustykalne!),  bransoletkę (niestety, nie znalazłam nic bardziej pasującego do kolczyków i w normalnej cenie) oraz kwiaty do ozdobienia klatki na koperty (wyglądają jak żywe).

Mam także już moje piękne buciki i jestem w nich zakochana! Są dla mnie takim "bajkowym" elementem. Niektórzy mają suknie "księżniczki", a ja mam pantofelki Kopciuszka smiley

 

 

Podziel się na:
  • Print
  • Dodaj do ulubionych
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Blip
  • Flaker
  • Gwar
  • Blogger.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii PROJEKT ŚLUB 2012 Asi i Marcina. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Ślubne zakupy

  1. marylka80 pisze:

    No butki cudowne!!!! :) Faktycznie jak u kopciuszka :) ale bransoletka nie podoba mi sie. Troche jak odpustowa :(

  2. An pisze:

    Piękne te butki!!! Tabliczki to naprawdę fajny pomysł.
    Jak czytałam relacje z przygotowań amerykańskich wesel typu DIY miałam wrażenie, że łatwiej i taniej samemu wszystko zrobić w USA niż u nas, a Ty potwierdziłaś moje odczucia… Skoda, że u nas tak trzeba się gimnastykować – godzinami wisieć na internecie szukając różnych drobiazgów- które potem okazują się i tak za drogie,  w Photoshopie robić całą papeterię ślubną bo ta dostępna jest albo bardzo droga albo tandetna. Ciesze się, że jestem w stanie zrobić te rzeczy sama bo mam jakieś obycie z grafiką i aranżacją wnętrz bo nie wiem jak sobie radzą pary chcące zaoszczędzić i nie mające styczności z takimi sprawami na codzień. Szczęsliwe amerykańskie PM :)

    • joanna- autorka pisze:

      To prawda :) też jestem wdzięczna losowi, że potrafię wiele rzeczy zrobić sama. Jednak pocieszające jest to że nawet jeśli ktoś ma dostęp i możliwośći a nie ma chęci i umiejętności to nic z tego…A moje odczucia są takie, że Amerykanki raczej mają "ludzi od wszystkiego" i mało robią same. A to już także wiąże się z dość wysokimi kosztami. Tyle by było sprawiedliwości :P
      P.S. Bransoletka jednak będzie inna :)

  3. Karola pisze:

    Wszystko wygląda cudownie!!Można wiedzieć gdzie kupiłaś te karteczki dla gości do prezentów??Zazdroszczę inwencji twórczej, ja mam jeszcze rok do ślubu jednak już załamuję ręce szukając wymarzonch drobiazgów:) Pozdrawiam :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>