Projekt Ślub 2013: To nie może się nie udać!


 

 

baner_post kopia2

Zmęczeni i całkiem szczęśliwi wprosiliśmy się na obiad do rodziców Michała. Tego dnia  obchodziliśmy naszą pierwszą rocznicę ślubu…tego tajnego :P (nasi rodzice ABSOLUTNIE jej nie obchodzą). Z tej okazji postanowiliśmy wystartować w 10 kilometrowym biegu ulicznym. Nie byłoby w tym nic  nadzwyczajnego ani godnego uznania gdyby nie fakt, że 2 dniu wcześniej zrobiłam nowy trening z Internetu, po którym nawet zwykły chód sprawiał mi ból… nie wspominając już o trudnościach związanych z wstawaniem z ubikacji.

U teściów zupełnym przypadkiem spotkaliśmy Karola. To właśnie w sadzie jego rodziców chcieliśmy zrobić naszą wymarzoną, planowaną na połowę maja sesję. 

- A właśnie, jak chcecie tą sesję robić to już. Zaraz wszytko przekwitnie – kiedy w najlepsze jedliśmy obiad, od tak, nagle wypalił Karol.

- Co?!?! Przecież  mówiłeś,  że drzewa w połowie maja dopiero kwitną!  

- No tak, ale zimy nie było w tym roku.

- Boże, przecież to niewykonalne!

- No tak tylko mówię -  spokojnie odpowiedział Karol

Szybko skontaktowałam się z Kamilą Piech. Najbliższy wolny termin miała w czw. Piszę do Karola.

- A do czwartku płatki się jeszcze utrzymają ? 

- No zobaczymy J – odpisuje wyluzowany Karol.

O losie.

Następnego dnia pojechaliśmy na oględziny terenu.  Byłam załamana. Nic nie było tak, jak chciałam. Gałęzie poucinane, droga błotnista, płatki białe. 

- A czemu one nie są różowe ? – zapytałam.

- Bo różowe to wiśnie. Nie mam wiśni, no i przekwitły już.

(ugryzłam się w język i zaczęłam lamentować. Przecież od początku chciałam wiśnie!  To wszyscy dookoła  uparcie twierdzili, że jabłonie są  lepsze. A przecież ostatni raz sad na żywo widziałam  na wakacjach u babci w jakimś ’97 roku!!! )

Wyobrażałam sobie tę sesję prawie od roku. Planowałam, fantazjowałam, a tu nagle mam ją zorganizować w 3 dni?  Przecież ja nawet dietę  rozplanowałam tak, żeby w sukienkę zmieścić się dopiero w połowie  maja !

Waląc głową w ścianę powtarzałam „To nie może się udać”.

To po prostu nie może się udać…

Byłam zniechęcona sesją i nie wierzyłam w spektakularne efekty. Po cichu zaczęłam nawet knuć już plan rezerwowy. Spójrzmy prawdzie w oczy. Najprawdopodobniej ta sesja nie wyjdzie. Przykre, ale prawdziwe. Tylko bez paniki. Wszystko mam pod kontrolą. Co by tu zrobić, co by tu zrobić…?!?!  Wiem! Poproszę kolegę, który robi fajne zdjęcia, żeby pyknął nam sesję na jesieni. Tak, jesień jest super. Co prawda dramatycznie wydłuży to czas hodowania moich włosów ale dam radę. Michała też jakoś przekonam. Rodzina i tak już nie wierzy, że dostanie od nas jakiekolwiek zdjęcia, więc nie ma się czym przejmować. Kasztany, złote liście, jesienna aura będzie super, że też wcześniej na to nie wpadłam. To świetny plan. Tak, mam plan B. Ależ jestem genialna, wyprzedzam fakty. Ale cicho, nie powiem o tym jeszcze Michałowi. Nie będę go denerwować. Poczekam aż będzie miał dobry humor… albo jak się upije. Albo ja go upiję! Wtedy mu powiem, a następnego dnia wmówię mu, że się zgodził. No i pozamiatane, luz.

Dżiazas!! Co ja plotę, czemu tak panikuję!! I od kiedy interesuje się żołędziami, złotą jesienią itp.?! Nie ma żadnego planu awaryjnego, nie ma żadnych kasztanów. Trzeba zrobić „sad” na milion procent. Miało być zaj*** i choćbym miała nie spać (o nie, tylko nie to, muszę spać min. 7.25 h dziennie! ) zrobię, żeby tak właśnie było. 

Mamy 3 dni. Czas start!

(Dziś kilka dni z planu zdjęciowego, c .d .n. :) ).

zdjecie_1

DSC02834 DSC02840 DSC02875 DSC02884 zdjecie_3 zdjecie_5

Podziel się na:
  • Print
  • Dodaj do ulubionych
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Blip
  • Flaker
  • Gwar
  • Blogger.com
Opublikowano PROJEKT ŚLUB 2013 Żanety i Michała | 1 komentarz


Na szczyt


Mieszkając w urokliwej Nowej Zelandii, trudno nie zaplanować ślubnych zdjęć z górskim krajobrazem w tle. Oryginalne ujęcia na szczytach zapierają dech w piersiach, szczególnie za sprawą ogromnej przestrzeni, którą z takiej wysokości można podziwiać bez przeszkód. Choć przecież i u nas nie brakuje tak pięknych krajobrazów!

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22

Zdjęcia: goldenhourstudios.com

Podziel się na:
  • Print
  • Dodaj do ulubionych
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Blip
  • Flaker
  • Gwar
  • Blogger.com
Zobacz podobne posty:
Opublikowano sesje ślubne plenerowe | Otagowano | Skomentuj


Pomysł na listopadowy ślub


Jesienny ślub w ciekawej kolorystyce i niezwykłym, mglistym klimacie listopadowym. Zobaczycie tutaj i piękne kolory – delikatny róż w kilku odcieniach połączony z wyciszającą szarością, i oryginalną suknię Panny Młodej w prostym, całkowicie pozbawionym ozdób kroju, i wesele w iskrzącej złotymi dekoracjami drewnianej sali. Pięknym jesiennym motywem, który przewija się w dekoracjach są kolorowe skrawki bibuły, kojarzące się z opadającymi liśćmi, a okrągłe balony z podobnymi do ,,listków" wstążkami dodają sali weselnej radości i dziecięcej fantazji. Zimną aurę ocieplają też sznury lampek zawieszone pomiędzy balonami. Pięknie i zupełnie nie listopadowo!

STYL: romantyczny, nowoczesny, klasyczny ~ PORA ROKU: jesień ~ KOLORY: bialy jasny_rozowy1 rozowy1 rozowy szary1 zloty

slub_jesien slub_jesien1 slub_jesien2 slub_jesien3 slub_jesien4 slub_jesien5 slub_jesien8 slub_jesien9 slub_jesien10 slub_jesien11 slub_jesien12 slub_jesien13 slub_jesien14 slub_jesien15 slub_jesien16 slub_jesien17 slub_jesien18 slub_jesien19 slub_jesien20 slub_jesien21 slub_jesien22 slub_jesien23 slub_jesien24 slub_jesien25

zdjęcia: Nathan Russell Photography

Podziel się na:
  • Print
  • Dodaj do ulubionych
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
  • Google Bookmarks
  • MySpace
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Blip
  • Flaker
  • Gwar
  • Blogger.com
Zobacz podobne posty:
Opublikowano inspiracje kolorystyczne, jesienny ślub | Otagowano , , | Skomentuj